Michaił czekał już dwie godziny, a Oli nadal nie było. Mężczyzna nerwowo spoglądał na zegarek. Dzień pracy jego byłej żony dawno się skończył. Michaił zaczął się denerwować, gdy w końcu pojawiła się Olga. Jednak kobieta nie była sama. Szła pod rękę z wysokim, interesującym mężczyzną i o czymś żywo rozmawiali.
Michaił się spiął, a pod mostkiem zdradziecko ukłuła zazdrość…
„Nie mam prawa, nie mam” — rozpaczliwie próbował przekonać samego siebie, ale natura uparcie walczyła z rozumem.
Olga i jej towarzysz tymczasem prawie zrównały się z Michaiłem. Zaanektowani rozmową, po prostu go nie zauważali. A może tylko udawali? Para minęła go i najwyraźniej miała zamiar iść dalej.
— Ola…
Głos Michaiła zdradziecko zadrżał i zrobił się ochrypły. Olga odwróciła się, a w jej oczach na moment pojawiło się coś, co przypominało wzruszenie. A może Michaił znów próbował się tylko sam przekonać?
— Cześć, Misza…
Głos byłej żony brzmiał pewnie i spokojnie. Patrzyła na Michaiła bez najmniejszych oznak emocji, a Michaił znów mentalnie zganił siebie za nadmierny optymizm.
„Sam wymyśliłem, sam uwierzyłem” — przemknęło mu w głowie.

Olga spojrzała na niego pytająco i milczała.
— Olu, musimy porozmawiać…
Niegdyś pewny siebie i zdecydowany Michaił nie poznawał samego siebie. Olga zwróciła się do swojego towarzysza.
— Poczekaj na mnie w kawiarni, zaraz wracam.
Mężczyzna odszedł, a Michaił mimowolnie śledził wzrokiem jego wysoką, silną sylwetkę z szerokimi ramionami. Zorientowawszy się, znów spojrzał na żonę, na której ustach bawił się lekki uśmiech.
— Słucham cię — powiedziała Olga — tylko pamiętaj, że mam mało czasu. Czekają na mnie.
— Kto to? — Michaił nie mógł opanować nagle zachrypniętego głosu.
— To nie twój interes — w tonie Oli pojawiły się nuty irytacji — Proszę, nie przeciągaj.
Gdy Michaił w końcu powiedział, po co przyszedł, Olga zamilkła. Widać było, że zachowanie zimnej krwi jest dla niej teraz bardzo trudne.

Olga podeszła do ławki i usiadła, patrząc gdzieś w bok, pogrążona w myślach. Po chwili Michaił usiadł obok.
— Olu, wszystko rozumiem…
— Nie, nie rozumiesz!
Opanowanie najwyraźniej opuściło kobietę. Mówiła, starając się odwrócić, by były mąż nie widział jej twarzy.
— Jeśli odmówisz, zrozumiem — powiedział z rezygnacją Michaił.
Olga nadal milczała. Michaił westchnął, wstał i szykował się do wyjścia.
— Jedziemy — nagle zdecydowanie oznajmiła Olga i gwałtownie wstała — Gdzie zostawiłeś samochód?
Po kilku minutach samochód Michaiła pędził już zatłoczoną estakadą w stronę miejskiego szpitala.

— Nie spuszcza z ciebie wzroku — chichotała Galina, ukradkiem spoglądając na nieznajomego przy sąsiednim stoliku w kawiarni — Olga…
— Przestań!
Olga sama zauważyła przystojnego młodego mężczyznę, ale starała się nie dawać po sobie znać, że jego przenikliwe spojrzenie robi na niej jakiekolwiek wrażenie. Galina natomiast nadal zadziornie rzucała spojrzenia w kierunku potencjalnego adoratora.
Na stole przed dziewczynami stała prawie pusta butelka po szampanie i talerz z owocami. Jeśli Olga głównie jadła, to Galina prawie całą musującą butelkę wypiła sama. Nastrój miała odpowiedni.
— Galu, zachowujesz się nieprzyzwoicie — powiedziała przez zęby Olga.
Jednak nie wytrzymała i spojrzała kątem oka na sąsiada z kawiarni. To wystarczyło, by Michaił się ożywił. Wstał i podszedł do stolika dziewczyn.
— Nie przeszkadzam, jeśli usiądę? — zapytał.
— Olu, Olu, poczekaj! – Michał biegł za żoną ulicą, ledwo zdążył nałożyć spodnie i boso.
Olga stanowczo oddalała się w stronę przystanku autobusowego, ciągnąc nieodpakowaną torbę. Mężczyzna próbował chwycić ją za rękę, ale Olga zdecydowanie wyrwała się. Łzy dusiły oszukaną kobietę i przeszkadzały mówić.
— Nie dotykaj mnie!
Na szczęście Olga dotarła do przystanku niemal jednocześnie z autobusem. Przez łzy widziała w oknie, jak oddala się półnaga sylwetka jej ukochanego męża… Kiedyś ukochanego… „Nienawidzę go!” – próbowała przekonać samą siebie.
Przez jakiś czas musiała nocować w pracy. Wkrótce jednak udało się znaleźć pokój w mieszkaniu samotnej babci. Olga przeżyła wszystko: ból, gniew, targowanie się, zaprzeczenie… Aby przetrwać ból zdrady dwóch najbliższych osób, młoda kobieta nawet musiała zwrócić się do psychologa.
Czas mijał, rana stopniowo się goiła. W pracy Olga zaczęła zwracać uwagę kolega o imieniu Paweł, a wspomnienia o zdradzonym małżeństwie powoli stawały się coraz bardziej rozmyte i ulotne.
Aż nagle pojawił się Michał przed biurem… I przekazał wiadomość.
Prawie biegli korytarzem szpitalnym w stronę intensywnej terapii. Drogę byłym małżonkom zatarł lekarz.

— Dokąd? Na intensywną terapię nie wolno…
— Doktorze, ja… jestem jej siostrą – wyrzuciła Olga – To bardzo ważne. Ona na mnie czeka.
Lekarz spojrzał na Olgę z niedowierzaniem. W końcu Michał odprowadził go na bok i zaczął coś dość emocjonalnie wyjaśniać. Gdy wrócili do Olgi, lekarz wskazał jej pomieszczenie, gdzie miała się przebrać.
Galina, blada i słaba, leżała pod aparatami. Wydawała się taka mała i bezbronna. Gdy pojawiła się Olga, kobieta słabo się uśmiechnęła.
— Przyszłaś…
Olga usiadła obok.
— No i jak się czujesz?
— Wspominałam nasze dzieciństwo – słabo odpowiedziała Galina – Pamiętasz, jak się umówiłyśmy, że wszystko będziemy miały wspólne? Chyba za bardzo się zagalopowałam…
Rozmawiały kilka godzin, wspominając zabawne sytuacje i swoje przygody. Nad ranem Olga niepostrzeżenie zdrzemnęła się na siedząco. Obudził ją długi pisk aparatu, na ekranie którego biegła fatalna, prosta linia, a wokół Galiny krzątały się lekarze.

Wypuszczono Olgę na korytarz, gdzie znowu zobaczyła Michała, który trzymał na rękach noworodka. Spojrzał na żonę z wyrzutem.
— To chłopiec – powiedział młody ojciec – I on nie jest winny niczemu.
Olga spojrzała na pomarszczoną twarz niemowlęcia i szybko wyszła, zrzucając po drodze z siebie strój szpitalny.
Decyzja nie przyszła jej łatwo. Miała trudną rozmowę z Pawłem, który już snuł plany wspólnej przyszłości. Ale Olga zrozumiała, że mimo wszystko wciąż kocha męża.
Michał właśnie rozwieszał wyprane pieluszki na podwórku, gdy Olga weszła przez furtkę. Wózek z dzieckiem stał na ulicy. Michał milcząco patrzył na żonę.
— Misza, wiem, że nigdy nie zapomnimy tego, co się stało – powiedziała Olga – Ale możemy spróbować to zaakceptować i nauczyć się z tym żyć.
— Przepraszam cię! – westchnął Michał i objął Olgę.
Oboje rozumieli, że muszą wykorzystać tę szansę, by wszystko naprawić. Innej już nie będzie.

Zdrada od najlepszej przyjaciółki… Michaił czekał już dwie godziny, a Oli nadal nie było. Mężczyzna nerwowo spoglądał na zegarek. Dzień pracy jego byłej żony dawno się skończył. Michaił zaczął się denerwować, gdy w końcu pojawiła się Olga. Jednak kobieta nie była sama. Szła pod rękę z wysokim, interesującym mężczyzną i o czymś żywo rozmawiali.
Michaił się spiął, a pod mostkiem zdradziecko ukłuła zazdrość…
„Nie mam prawa, nie mam” — rozpaczliwie próbował przekonać samego siebie, ale natura uparcie walczyła z rozumem.
Olga i jej towarzysz tymczasem prawie zrównały się z Michaiłem. Zaanektowani rozmową, po prostu go nie zauważali. A może tylko udawali? Para minęła go i najwyraźniej miała zamiar iść dalej.
— Ola…
Głos Michaiła zdradziecko zadrżał i zrobił się ochrypły. Olga odwróciła się, a w jej oczach na moment pojawiło się coś, co przypominało wzruszenie. A może Michaił znów próbował się tylko sam przekonać?
— Cześć, Misza…
Głos byłej żony brzmiał pewnie i spokojnie. Patrzyła na Michaiła bez najmniejszych oznak emocji, a Michaił znów mentalnie zganił siebie za nadmierny optymizm.
„Sam wymyśliłem, sam uwierzyłem” — przemknęło mu w głowie.
Olga spojrzała na niego pytająco i milczała.
— Olu, musimy porozmawiać…
Niegdyś pewny siebie i zdecydowany Michaił nie poznawał samego siebie. Olga zwróciła się do swojego towarzysza.
— Poczekaj na mnie w kawiarni, zaraz wracam.
Mężczyzna odszedł, a Michaił mimowolnie śledził wzrokiem jego wysoką, silną sylwetkę z szerokimi ramionami. Zorientowawszy się, znów spojrzał na żonę, na której ustach bawił się lekki uśmiech.
— Słucham cię — powiedziała Olga — tylko pamiętaj, że mam mało czasu. Czekają na mnie.
— Kto to? — Michaił nie mógł opanować nagle zachrypniętego głosu.
— To nie twój interes — w tonie Oli pojawiły się nuty irytacji — Proszę, nie przeciągaj.
Gdy Michaił w końcu powiedział, po co przyszedł, Olga zamilkła. Widać było, że zachowanie zimnej krwi jest dla niej teraz bardzo trudne.
Olga podeszła do ławki i usiadła, patrząc gdzieś w bok, pogrążona w myślach. Po chwili Michaił usiadł obok.
— Olu, wszystko rozumiem…
— Nie, nie rozumiesz!
Opanowanie najwyraźniej opuściło kobietę. Mówiła, starając się odwrócić, by były mąż nie widział jej twarzy.
— Jeśli odmówisz, zrozumiem — powiedział z rezygnacją Michaił.
Olga nadal milczała. Michaił westchnął, wstał i szykował się do wyjścia. 👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇
