Zaginiona żona… Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Zaginiona żona… Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Z każdym dniem nadzieja na odnalezienie Olgi topniała niczym śnieg… Aby stłumić ból, mężczyzna całkowicie zanurzył się w pracy. Pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę, nie pozwalając sobie na odpoczynek. Każda minuta była zaplanowana.

Tak było również tamtego dnia: w południe Nikita spieszył się na ważne spotkanie biznesowe. Przechodził przez ulicę, gdy nagle jego uwagę przyciągnął letni taras jednej z restauracji.

Z daleka dostrzegł znajomą twarz. To był jego kuzyn, Nikolay. Nikita mimowolnie zwolnił kroku i, mimo pośpiechu, postanowił podejść i się przywitać. Dawno się nie widzieli. Gdy podszedł bliżej, zauważył, że Kolya siedzi z dziewczyną. Nie widział jej twarzy, siedziała tyłem, ale w jej ruchach było coś boleśnie znajomego. Serce Nikity zabiło szybciej, a nogi same przyspieszyły krok.

Gdy zbliżył się bardziej, zobaczył, jak brat schyla się do nieznajomej, coś jej mówi, a dziewczyna wybucha śmiechem. Znany mu śmiech. Nikita zatrzymał się kilka metrów od tarasu i zamarł. Znał te gesty, ten uśmiech. Nie mógł uwierzyć własnym oczom!

Garść retrospekcji

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Olya siedziała na twardym krześle w gabinecie ginekologa, ściskając w dłoniach wyniki USG. Nie słyszała nikogo, nie widziała nikogo. Tylko wpatrywała się skonfundowana w plakat z różowolicym niemowlęciem. To była już trzecia ich wspólna próba… i znów poronienie. Znów nie udało jej się donosić ciąży.

Olya starała się zrozumieć, co się dzieje, ale za każdym razem, gdy myśli wracały do tego momentu, odczuwała ból, który zdawał się nie do pokonania, jakby świat rozpadł się na miliony kawałków.

Nagle drzwi gabinetu otworzyły się i wyszła lekarka.

— Olya, jak się Pani czuje? Wszystko w porządku? — zapytała.

Olya spojrzała na nią, ich oczy się spotkały. Odpowiedziała grzecznie, powstrzymując emocje:

— Wszystko dobrze, dziękuję.

Lekarka dostrzegła głęboki smutek skrywany przez Olyę.

— Gdyby Pani chciała porozmawiać lub po prostu chwilę pobyć w ciszy, może zostać tutaj tak długo, jak będzie potrzebowała. Mam dyżur do siódmej — powiedziała łagodnie.

Olya tylko skinęła głową, niezdolna do dalszej rozmowy.

W domu

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

W mieszkaniu Olya i Nikity panowała cisza. Po wizycie wrócili do domu – każdy pogrążył się we własnych myślach. Olya siedziała nieruchomo na kanapie. Nikita obserwował ją z kuchni, ogarniało go rosnące poczucie niepokoju.

Rozumiał, że powinien być blisko, ale nie wiedział, jak właściwie ją wspierać. W jego sercu nie było tej samej ostrej pustki, którą odczuwała jego żona. On bardzo chciał zostać ojcem, ale nie tak jak ona – jakby stało się to jego sensem życia.

Powoli podszedł do niej, usiadł obok, ostrożnie położył rękę na jej ramieniu i cicho powiedział:

— Olya… Może porozmawamy? Mogę ci coś przynieść? Herbatę?

Olya lekko drgnęła na jego dotyk, ale milczała.

— Wiem, że to teraz wszystko jest trudne — kontynuował Nikita, nie chcąc jej naciskać. — Jestem tu dla ciebie. Jeśli chcesz rozmawiać albo po prostu być razem, jestem gotów.

Olya milcząco skinęła głową, a łzy cicho spłynęły po jej policzkach. Nikita delikatnie objął ją. Po chwili ona przemówiła, jej głos był ledwie słyszalny:

— Nikita… Dlaczego to znowu się zdarzyło? Dlaczego wszystko…?

— Nie wiem, Olya — szczerze przyznał. — Nie wiem, czemu tak się stało. Ale wiem jedno — poradzimy sobie.

Olya zakryła twarz rękami, jej ramiona drżały od cichego szlochu. Nikita przytulił ją mocniej.

Pogrążenie i zaginięcie

Ale to nie przynosiło ulgi. Olya zamieniła się w cień. Jakby straciła całą energię, która kiedyś w niej tętniła. Prawie nic nie jadła. Jej wcześniejsze pasje, które dawały radość, przestały ją interesować.

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Unikała znajomych, nawet męża – odgradzała się od świata, zamknęła w swoim cierpieniu i rozpaczy. Nikita przyglądał się temu, ale nie wiedział, co jeszcze mógłby zrobić. Czuł, że Olya oddala się od niego, znika gdzieś w swoim cierpieniu. A ich szczęście było tak blisko… A potem ta poroniona ciąża.

Pewnego wieczoru, wracając po pracy, Nikita odkrył, że mieszkanie jest puste. Początkowo myślał, że Olya wyszła na spacer albo po zakupy. Ale gdy otworzył drzwi do sypialni, zrozumiał wszystko. Nie było w niej jej rzeczy ani śladu jej obecności. Na łóżku leżała kartka.

Z ciężkim sercem podszedł do łóżka i podniósł kartkę:

„Przepraszam, Nikita. Już nie mogę. Muszę odejść. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Olya.”

Nikita po prostu usiadł na podłodze i objął głowę dłońmi.

Początek poszukiwań

Po zaginięciu NiKitę ogarnęła rozpacz i lęk. Pierwsze tygodnie spędził, tropiąc każdy możliwy ślad, próbując dowiedzieć się, gdzie Olya mogła się udać i co się z nią stało.

Mieli niewielu przyjaciół i nikt nie wiedział, gdzie może być Olya. Jej najbliższa krewna, ciotka, mieszkała w innym mieście i nie miała z nią kontaktu.

Zwrócił się do policji z prośbą o pomoc. Ale czas mijał, a nadzieje gasły. Za każdym razem, gdy dzwonił, słyszał to samo: „Robimy wszystko, co możemy”, „Kontynuujemy poszukiwania”, „Na razie brak nowych informacji”. To pocieszyło słowa, ale nie mogły wypełnić pustki w jego wnętrzu.
Nie czekając na wyniki, Nikita postanowił działać na własną rękę. Objechał wszystkie szpitale, sprawdzał listy pacjentów, pytał lekarzy, mając nadzieję na najmniejszy trop. Chodził po kostnicach – był gotowy na najgorsze, ale za każdym razem, gdy wychodził stamtąd, nie znajdując swojej żony, czuł ulgę. A potem ogarniał go niepokój na myśl, że może być gdzieś indziej, w jeszcze gorszym stanie.

Rozklejał ulotki ze zdjęciem Oli po całym mieście, a nawet w innych miastach, do których mogła się udać. Pisał w mediach społecznościowych, tworzył grupy, dołączał do społeczności, w których ludzie dzielili się historiami o zaginionych bliskich. Codziennie sprawdzał te strony, licząc na jakąkolwiek wiadomość.

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Mijały kolejne miesiące i z każdym tygodniem poszukiwań Nikita czuł, że opuszczają go siły. Nie mógł dłużej zaprzeczać oczywistemu: być może Ola nie chce, by ją odnaleziono. W pewnym momencie uświadomił sobie, że łatwiej jest myśleć, iż odeszła z własnej woli, że gdzieś tam postanowiła zacząć życie od nowa, daleko od wszystkiego, co łączyło ją z przeszłością. Ta myśl przynosiła mu namiastkę pocieszenia, choć nie łagodziła bólu straty.

Właśnie tego dnia…

Gdy podszedł do stolika, przy którym siedział jego brat z nieznajomą kobietą, Nikita w końcu zobaczył jej twarz. To była Ola. Jego żona, która zniknęła ponad rok temu.

— Ola? — głos Nikity drżał. — To… To ty?

Żona powoli podniosła wzrok i zbladła. Nikołaj, zauważając Nikitę, również zamilkł.

— Nikita… — powiedziała cicho Ola, jakby sama nie wierzyła w to, co się dzieje.

Nikita patrzył na żonę, próbując pojąć, że to nie sen, że to naprawdę ona – ta, której szukał, o której myślał każdego dnia.

— Co tu się dzieje? — z trudem wykrztusił pytanie.

Kola rzucił szybkie spojrzenie Oli, ale ona jakby nie wiedziała, co powiedzieć.

— Musimy porozmawiać — powiedział Nikołaj. — Usiądź. Wyjaśnimy ci wszystko.

— Wyjaśnicie?! — powiedział Nikita ze złością. — Proszę bardzo! Chcę wiedzieć wszystko.

Nikita, Ola i Nikołaj przeszli w bardziej ustronne miejsce, z dala od wzroku i hałasu restauracji. W Nikicie buzowały emocje: szok, gniew, radość i ból mieszały się w dziwną mgłę, odbierając zdolność jasnego myślenia. Ściskał telefon w dłoni, choć zbliżał się czas spotkania biznesowego, nie obchodziło go to. Nic go nie obchodziło!

Kola siedział naprzeciwko, z twarzą pełną napięcia i niepokoju. Ola przestała się marszczyć i z lekkim uśmiechem patrzyła na męża.

— Nikita, nie wyjechałam bez powodu — powiedziała cicho, kojąco. — Byłam wtedy w strasznym stanie. Miałam poważną depresję. Nie wiedziałam, co robić, jak poradzić sobie z tym, co działo się we mnie. Byłam na granicy życia i śmierci, nie rozumiałam, po co w ogóle żyję. Wszystko wydawało się nierealne, jakbym zapadała się w ciemność bez wyjścia. W pewnym momencie ta fala całkowicie mnie pochłonęła i postanowiłam uciec. Nie mogłam już zostać w domu. Nie wiedziałam, do czego jestem zdolna… I co mogłabym zrobić w takim stanie.

Nikita słuchał uważnie, nie przerywając. W pewnym momencie Ola próbowała dotknąć jego dłoni, ale on ją odsunął.

— Szukałem cię wszędzie… Gdzie się ukrywałaś?

— Po prostu wyszłam na drogę, złapałam samochód i wyjechałam. Potem jeździłam po różnych miastach — kontynuowała Ola, nie spuszczając wzroku z męża. — Pieniądze, które miałam, wystarczyły na jakiś czas, potem zaczęłam pracować, gdzie się dało, byle tylko nie zostać w jednym miejscu i nie dać się ponownie wciągnąć w tę ciemność. Próbowałam odnaleźć siebie, a kiedy zrozumiałam, jak bardzo cię skrzywdziłam, chciałam siebie za to ukarać. Ale z czasem się uspokoiłam i… Znów wyjeżdżałam coraz dalej.

Zamilkła na chwilę, by zebrać myśli, po czym dodała:

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

— Potem trafiłam do klasztoru. Wiesz… tam jakby zaczęłam żyć od nowa. Zostałam tam na jakiś czas… Tam poczułam spokój. Modliłam się, by odnaleźć siebie, by zrozumieć, jak dalej żyć. Potrzebowałam dużo czasu, żeby znów zacząć czuć. Zbudowałam się od nowa. I postanowiłam wrócić. Przeprosić cię. Powiedzieć, że bardzo cię kocham…

Ola uniosła wzrok na Nikitę – był blady, a w oczach miał łzy.

— Nie oczekuję niczego, Nikita. Wiem, że zadałam ci niewyobrażalny ból. Chciałam tylko zorganizować spotkanie przez Kolę. Nie chciałam tak po prostu spaść ci na głowę — jej głos zadrżał. — Kola nie wiedział, gdzie jestem. Nie patrz na niego w ten sposób. Brat cię nie zdradził. Nie jest winny. Po prostu to on odebrał telefon. Twoja mama uznała, że to jakiś żart i się rozłączyła, a przyjaciele nie odpowiadali na moje wiadomości i telefony. Nikt…

Kola skinął głową, potwierdzając jej słowa, ale w jego oczach było widać niepokój.

— Nikita, naprawdę nie wiedziałem, gdzie jest Ola. Zadzwoniła kilka dni temu. Nie mogłem jej odmówić. Tak bardzo się kochaliście… Chciałem wam pomóc… Jej też…

Nikita wiedział, że przed nim siedzi nie ta sama Ola, którą znał kiedyś. To była inna kobieta, która przeszła przez piekło i niewątpliwie się zmieniła. Ale on też przez ten rok wiele przeszedł.

— Nie wiem, co powiedzieć. Boli mnie to, co się wydarzyło, i to, że nie mogłem ci pomóc. Ale cieszę się, że znalazłaś w sobie siłę, by wrócić. Tyle że ja też przeżyłem wiele. Wybacz. Nie potrafię tak po prostu udawać, że wszystko jest w porządku…

Nikita wstał i ruszył do wyjścia. Ale tuż przy drzwiach restauracji zatrzymał się. Przez cały rok marzył, by znów zobaczyć żonę. Marzył, by usłyszeć jej głos, dowiedzieć się, że żyje i że wszystko z nią dobrze. A teraz Ola stała zaledwie kilka kroków od niego. Nikita nagle zrozumiał, że nie chce uciekać. Poczuł wyraźnie, że nie chce jej znowu stracić, że jest mu równie potrzebna jak rok temu. Odwrócił się. Ola stała naprzeciw niego.

— Też pójdę — powiedziała cicho.

— Poczekaj… Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się wrócić do tego, co było. Ale wiem jedno: nie chcę znowu cię stracić…

Ola podeszła do niego i ujęła jego dłoń, a potem go objęła. Nikita poczuł, jak jego serce zaczyna topnieć. Coś ciepłego pojawiło się w nim na nowo – po raz pierwszy od dawna poczuł szczęście. Nagle żona go puściła, a to uczucie zniknęło. Zostało tylko silne pragnienie, by znów ją objąć, ukryć przed całym światem i nigdy więcej nie wypuścić. Chyba ona czuła to samo.

— Mieszkam teraz w mieszkaniu rodziców, przyjdź, jeśli chcesz — powiedziała z lekkim uśmiechem.

— Przyjdę… — szepnął Nikita.

Ola wyszła z restauracji. A Nikita pozostał w drzwiach. Nie wiedział, czy będzie potrafił jej teraz zaufać…

Zaginiona żona... Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Zaginiona żona… Minął nieco ponad rok odkąd Olya zniknęła z życia Nikity. Czas nie zdołał wymazać jej z jego pamięci, ale on uczył się żyć dalej, powoli przyzwyczajając się do myśli, że może już nigdy nie zobaczy żony.

Z każdym dniem nadzieja na odnalezienie Olgi topniała niczym śnieg… Aby stłumić ból, mężczyzna całkowicie zanurzył się w pracy. Pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę, nie pozwalając sobie na odpoczynek. Każda minuta była zaplanowana.

Tak było również tamtego dnia: w południe Nikita spieszył się na ważne spotkanie biznesowe. Przechodził przez ulicę, gdy nagle jego uwagę przyciągnął letni taras jednej z restauracji.

Z daleka dostrzegł znajomą twarz. To był jego kuzyn, Nikolay. Nikita mimowolnie zwolnił kroku i, mimo pośpiechu, postanowił podejść i się przywitać. Dawno się nie widzieli. Gdy podszedł bliżej, zauważył, że Kolya siedzi z dziewczyną. Nie widział jej twarzy, siedziała tyłem, ale w jej ruchach było coś boleśnie znajomego. Serce Nikity zabiło szybciej, a nogi same przyspieszyły krok.

Gdy zbliżył się bardziej, zobaczył, jak brat schyla się do nieznajomej, coś jej mówi, a dziewczyna wybucha śmiechem. Znany mu śmiech. Nikita zatrzymał się kilka metrów od tarasu i zamarł. Znał te gesty, ten uśmiech. Nie mógł uwierzyć własnym oczom!

Garść retrospekcji

Olya siedziała na twardym krześle w gabinecie ginekologa, ściskając w dłoniach wyniki USG. Nie słyszała nikogo, nie widziała nikogo. Tylko wpatrywała się skonfundowana w plakat z różowolicym niemowlęciem. To była już trzecia ich wspólna próba… i znów poronienie. Znów nie udało jej się donosić ciąży.

Olya starała się zrozumieć, co się dzieje, ale za każdym razem, gdy myśli wracały do tego momentu, odczuwała ból, który zdawał się nie do pokonania, jakby świat rozpadł się na miliony kawałków.

Nagle drzwi gabinetu otworzyły się i wyszła lekarka.

— Olya, jak się Pani czuje? Wszystko w porządku? — zapytała.

Olya spojrzała na nią, ich oczy się spotkały. Odpowiedziała grzecznie, powstrzymując emocje:

— Wszystko dobrze, dziękuję.

Lekarka dostrzegła głęboki smutek skrywany przez Olyę.

— Gdyby Pani chciała porozmawiać lub po prostu chwilę pobyć w ciszy, może zostać tutaj tak długo, jak będzie potrzebowała. Mam dyżur do siódmej — powiedziała łagodnie.

Olya tylko skinęła głową, niezdolna do dalszej rozmowy.

W domu

W mieszkaniu Olya i Nikity panowała cisza. Po wizycie wrócili do domu – każdy pogrążył się we własnych myślach. Olya siedziała nieruchomo na kanapie. Nikita obserwował ją z kuchni, ogarniało go rosnące poczucie niepokoju.

Rozumiał, że powinien być blisko, ale nie wiedział, jak właściwie ją wspierać. W jego sercu nie było tej samej ostrej pustki, którą odczuwała jego żona. On bardzo chciał zostać ojcem, ale nie tak jak ona – jakby stało się to jego sensem życia.

Powoli podszedł do niej, usiadł obok, ostrożnie położył rękę na jej ramieniu i cicho powiedział:

— Olya… Może porozmawamy? Mogę ci coś przynieść? Herbatę?👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z przyjaciółmi:
Sekrety codziennego życia