— Prawie mnie złapali! — mówił mąż cichym głosem. — Wyobrażasz sobie, Olga? Wczoraj widziała, jak wysadzałem Wasilisę na przystanku. Myślałem, że zaraz posiwieję, ale na szczęście się udało wytłumaczyć.
Przez skórę Olgi przebiegły ciarki. Wzięła samochód męża, ponieważ własny był na naprawie, a musiała pojechać do podmiejskiej miejscowości odwiedzić rodziców. Jakby z przyzwyczajenia włączyła ostatni zapis z rejestratora. Sama nie wiedziała, dlaczego zawsze to robiła, nawet jeśli wszystko było w porządku.
Nie chciała podsłuchiwać cudzych rozmów, ale teraz wiedziała, że nie zaśnie spokojnie, jeśli nie dowie się, o czym naprawdę rozmawiali. Postanowiła więc posłuchać dalej i spróbować zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, skoro mąż się przestraszył i mówił o tłumaczeniach.
— I co? Jak się tłumaczyłeś? — zapytał jego przyjaciel, Gawrił.
— No, jak to jak? — zaśmiał się Iwan. — Jak zwykle faceci robią: powiedziałem, że koleżanka się śpieszyła, więc poprosiła o podwiezienie. Co innego mogłem wymyślić? Byłem w takim szoku, myślałem, że to już koniec dla mnie, a tu proszę! Udało się!

— A ona naprawdę uwierzyła? Moja Tańka by mnie zjadła na śniadanie, jeszcze by mnie zmusiła, żebym ją z koleżanką poznał i urządziła przesłuchanie: w jakim dziale pracuje, czy jest zamężna i takie tam. No wiesz, jak to jest.
Ręce Olgi zacisnęły się w pięści. Mąż nie tylko ją oszukał, ale jeszcze chwalił się przed kumplem, jaki jest sprytny i jak łatwo przechytrzył głupią kobietę. Jak bardzo chciała wyrwać ten rejestrator, wrócić do domu i uderzyć go po głowie za zdradę. Jednak Olga nigdy nie była impulsywna. Miała poczucie własnej wartości i nie planowała wpadać w awantury.
— Nie, u nas zupełnie inne relacje. Olga ufa mi bardziej niż sobie samej. Przez lata nie zajrzała nawet raz do mojego telefonu. Myślałem, że jak się pobierzemy, zacznie, ale nie. Ufa mi i każdemu mojemu słowu.
Gawrił westchnął ciężko, jakby z żalem:
— Masz szczęście, kolego. Moja Tańka zazdrości mi o każdy słup. No i sama dobrze wiesz. Nawet o Olgę twoją trochę była zazdrosna.
— Gdybym flirtował z innymi przy żonie, to już dawno dostałbym od niej po głowie. Ty nie masz żadnego wstydu. Bez skrupułów możesz zaczepiać inne na oczach Tańki.
— To po to, żeby się nie rozluźniała. Poza tym wolę robić to na jej oczach, niż za jej plecami i potem czuć się winny. Po prostu lubię, gdy ładne dziewczyny się uśmiechają, więc nie żal mi rzucić paru komplementów.

Jacy oni byli nienormalni. Olga prawie wyła z wściekłości. Zdradzali swoje żony, a potem tak spokojnie o tym rozmawiali. A ona naprawdę ufała mężowi. Na początku związku postanowiła, że nigdy nie będzie go śledzić. Po co? Jeśli wybrał ją i chciał z nią spędzić życie, to musiał wiedzieć, na co się decyduje, proponując małżeństwo. Zdradzać własny wybór — to ostatnia rzecz. Olga nie chciała zazdrościć mężowi, więc spokojnie podchodziła do jego kontaktów z innymi kobietami. Czasem pisały do niego koleżanki z klasy lub współpracownice. Nie można przecież kontrolować każdej wiadomości i robić awantur. Sama Olga rozmawiała z przyjacielem z dzieciństwa i kolegami z pracy. I nic się nie działo. Iwan nigdy jej tego nie zabraniał. Wzajemne zaufanie wydawało się podstawą ich relacji, ale okazało się, że było tylko z jednej strony. Zalało ją rozgoryczenie. Nie zauważyła, kiedy zatrzymała nagranie. Mąż nawet nie zadał sobie trudu, by usunąć rozmowę i zacierać ślady.
Bolało ją to wszystko, ale nie chciała robić awantur. Może to nie kochanka, lecz jakaś była? Może dlatego mąż bał się powiedzieć prawdę i wymyślił wymówkę? Oczywiście, to nie tłumaczyło jego zachowania, ale chciała posłuchać dalej. Pewnie powinien był wspomnieć, kim jest ta kobieta.
Niestety potem rozmowa zeszła na zbliżające się mistrzostwa w piłce nożnej, a imienia „Wasilisa” już nie wymieniali.
Pytać męża, dlaczego ją okłamał, nie miało sensu, bo na pewno wymyśliłby nową wymówkę i kazał jej wierzyć kolejnemu kłamstwu. Jeśli zdradzał, trzeba było się o tym przekonać osobiście i zakończyć relację, nie dając szans na kontynuację.
Olga postanowiła pojechać do rodziców i tam porozmawiać z mamą, poprosić o radę. Może ona zna jakiś sposób na dyskretne śledzenie męża i dowiedzenie się, kim jest ta kobieta. Na pewno nie koleżanka. Raczej nie stara znajoma. Ze wszystkimi przyjaciółmi Iwan zawsze ją przedstawiał.
Zebrała myśli, uspokoiła się i ruszyła w trasę. Skupiła się na jeździe i starała nie myśleć o negatywach, które wdzierały się do głowy. Jeśli Iwan ją zdradzał, nie zamierzała mu tego wybaczyć ani utrzymywać takiego związku. Była w ciąży, dopiero w drugim miesiącu, ale przede wszystkim musiała zadbać o dziecko i spokój ducha. Nic nie szkodzi, jeśli będzie musiała wychować malucha sama. Kto raz zdradził, zrobi to ponownie.

Zatrzymała się przy nowym ogrodzeniu, które Iwan pomagał stawiał teściowi. Przez chwilę siedziała w aucie, poprawiając makijaż i zakrapiając oczy, by pozbyć się zaczerwienienia. Nie chciała nawet dawać ojcu do zrozumienia, że mąż może być niewierny. Wiedziała, że skończy się „męskimi” rozmowami i sprzeczkami. Tego nie chciała. Nawet jeśli Iwan ją zdradził — rozstaną się spokojnie, bez awantur.
W podwórku powitała ją stara sunia, Tyapa. Pies z radością machał ogonem i kładł się na plecach, pokazując brzuszek do drapania.
— No, co za piękność! Spójrzcie tylko na nią. Prawdziwa rozrabiara. Dobra, tak, tak! Jesteś u nas kochana — mówiła Olga, głaszcząc psa.
— Z tatą się zastanawiamy, dlaczego nie wchodzisz do domu, tylko tu stoisz. Tyapa wszędzie szuka pieszczot — mówiła mama Olgi, Swietłana Ołehowna, kiwając głową.
— Tęskniłam za nią i za wami, rodzice. Chociaż byłam u was tydzień temu, wydaje się, jakby minęła wieczność. Jak się macie?
Mama podeszła bliżej i objęła córkę, delikatnie głaszcząc brzuch, witając wnuka lub wnuczkę.
— To ja powinnam pytać. Jak to Iwan puścił cię samą tak daleko? Nie puściłabym ciężarnej kobiety za kierownicę. A co, gdyby coś się stało?
Olga pokręciła głową. Mama często przesadzała i panikowała. Co złego mogło się stać? Wszystko było w porządku.
— U mnie wszystko dobrze. Nawet nie czuję ciąży, jakby jej nie było. Więc się nie martw. Iwan widzi, że czuję się jak zawsze, nic się nie zmieniło. Po co miałby mi wprowadzać jakieś ograniczenia?

Ostatnie słowa zmusiły Olgę do milczenia. Znowu przypomniała sobie rozmowę męża z rejestratora i zacisnęła pięści.
— Co się stało? Wyglądasz, jakbyś spotkała ducha! — zaniepokoiła się Swietłana Ołehowna.
— Coś się wydarzyło, ale sama nie wiem, jak bardzo źle. Mamo, bardzo potrzebuję twojej rady. Jak dowiedzieć się, czy mąż ma kochankę?
Swietłana Ołehowna zbladła, zasłoniła usta dłońmi i westchnęła.
— O Boże! Naprawdę myślisz, że Iwan znalazł inną? To niemożliwe! Nigdy nie uwierzę, że poszedłby na coś takiego. Cieszy się, że wkrótce będziecie mieli dziecko. A co? Pojawiły się jakieś przesłanki?
Olga spuściła wzrok i zaczęła opowiadać o rozmowie męża z przyjacielem, którą usłyszała, gdy wyszedł ojciec. Swietłana Ołehowna dała znak, że porozmawiają później, i poszła powitać męża.
— Nie zmiażdż mnie, tato, przecież nie jestem sama — mruknęła Olga.
— Tato nie skrzywdzi córki i wnuczki — odparł ojciec.
— A dlaczego myślisz, że będzie wnuczka? — zdziwiła się Olga.
— Miałem taki sen. Przed twoim urodzeniem też wiedziałem, że urodzi się dziewczynka. Nie pomyliłem się. Teraz też się nie pomylę. Powiedziałem już Iwanowi, żeby bardziej troszczył się o swoje księżniczki niż o siebie. Wiesz, co zrobię, jeśli się nie posłucha — ze skóry go obdzieram.
Olga zasmuciła się, ale uśmiechnęła mimo wszystko. Postanowiła, że jeśli zdrada się potwierdzi, powie ojcu, że już go nie kocha i nie chce żadnych relacji. Tak byłoby łatwiej.
— Idź zbieraj jagody z krzaków i jedz! Tobie i dziecku potrzeba witamin. Usadź się, ja szybko ci nałożę truskawek i porzeczek.
Olga podziękowała ojcu i usiadła na ławce. Gdy mężczyzna poszedł zbierać jagody, Swietłana Ołehowna usiadła obok i poprosiła, by opowiedziała, dlaczego wyciągnęła tak złowieszcze wnioski.
— Kilka dni temu widziałam, jak z jego auta wysiadła kobieta. Piękna, o gęstych, ognistych włosach. Rozmawiali jakoś… zbyt ciepło, tak? Dzisiaj natomiast posłuchałam nagrania z rejestratora. Rozmawiał z Gawriłem, twoim znajomym, widziałaś go. Powiedział, że mnie oszukał i ta kobieta to nie koleżanka.
— A kto więc, jeśli nie koleżanka? Powinni chociaż dać znak, prawda?
Olga pokręciła przecząco głową. Gdyby usłyszała, kim jest ta kobieta, nie szukałaby sposobu, by śledzić męża.
— A co jeszcze o niej mówił? Tylko, że nie koleżanka?

Olga streściła, co usłyszała. Swietłana Ołehowna zamyśliła się i szepnęła:
— Wasilisa.
— Tak… To ona. Co robić, mamo? Jak dowiedzieć się, kim jest?
— O zdradzie nawet nie myśl. Znam tę Wasilisę. Mąż rozmawia z nią w sprawach zawodowych. Ale o co dokładnie — nie pytaj. Obiecałam Iwanowi, że zachowam to w tajemnicy. Mogę tylko powiedzieć, że przygotowuje dla ciebie niespodziankę. Wasilisa mu pomaga.
Niespodzianka? Razem z inną kobietą i jeszcze kłamie, że to koleżanka? Nie, taka odpowiedź Olgę nie satysfakcjonowała. Wymyślała różne scenariusze, chciała wiedzieć teraz. Ponieważ mama nie chciała mówić, Olga specjalnie wspomniała imię Wasilisa przy ojcu i powiedziała, że spotkała ją niedawno.
— No i Wania! Nie potrafi trzymać języka za zębami. Mówiłam mu, że nie umie trzymać sekretu i szybko ci powie, że kupił dla ciebie dom na narodziny dziecka. Remont nie skończył, a już wszystko wyjawił.
— Gapa! — przeklęła Swietłana Ołehowna.
— Dom? — zdziwiła się Olga.
— Nie wiedziałaś? Kupił dom. Poczekaj. Mówiłaś o Wasilisie, rudowłosej agentce nieruchomości? A może pomieszałam i zdradziłam sekret?
Swietłana Ołehowna kłóciła się, a Olga promieniała szczęściem. Mąż nie zdradzał jej, a do tego kupił dla niej prezent. A ona nawet nie podejrzewała. Mówił, że po narodzinach dziecka kupią dom, ale jak zdążył tak szybko? Skąd wziął brakującą sumę? Pewnie dogadał się z rodzicami i pomogli… Głowa jej się kręciła. Chciała jak najszybciej wrócić do domu, przytulić męża i przeprosić za złe myśli.
Następnego dnia tak właśnie zrobiła. Iwan był zszokowany, że żona dopuściła do siebie myśl o zdradzie, trochę się zdenerwował, że niespodzianka nie udała się, ale zaraz się ucieszył, bo wszystko skończyło się dobrze.
— Gdybyś była jak Tańka Gawriuchina, to dawno byś mnie patelnią obiła, zanim pozwoliłabyś cokolwiek powiedzieć — zaśmiał się Iwan.
W weekend mąż zabrał żonę, by pokazać jej nowy dom. Olga była zachwycona, nie mogła powstrzymać łez radości i obiecała, że będzie pomagać przy remoncie, stworzą wygodne gniazdko dla siebie i dziecka. Obiecała też, że teraz będzie najpierw rozwiązywać problemy, a dopiero potem robić awantury. I oczywiście dalej zaufa mężowi.
Nie zawsze warto wierzyć własnym uszom — nawet one potrafią czasem oszukać, a bogata wyobraźnia potrafi zaprowadzić w najdziwniejsze miejsca.

Włączyła w samochodzie męża rejestrator i zaniemówiła od tego, co usłyszała…
— Prawie mnie złapali! — mówił mąż cichym głosem. — Wyobrażasz sobie, Olga? Wczoraj widziała, jak wysadzałem Wasilisę na przystanku. Myślałem, że zaraz posiwieję, ale na szczęście się udało wytłumaczyć.
Przez skórę Olgi przebiegły ciarki. Wzięła samochód męża, ponieważ własny był na naprawie, a musiała pojechać do podmiejskiej miejscowości odwiedzić rodziców. Jakby z przyzwyczajenia włączyła ostatni zapis z rejestratora. Sama nie wiedziała, dlaczego zawsze to robiła, nawet jeśli wszystko było w porządku.
Nie chciała podsłuchiwać cudzych rozmów, ale teraz wiedziała, że nie zaśnie spokojnie, jeśli nie dowie się, o czym naprawdę rozmawiali. Postanowiła więc posłuchać dalej i spróbować zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, skoro mąż się przestraszył i mówił o tłumaczeniach.
— I co? Jak się tłumaczyłeś? — zapytał jego przyjaciel, Gawrił.
— No, jak to jak? — zaśmiał się Iwan. — Jak zwykle faceci robią: powiedziałem, że koleżanka się śpieszyła, więc poprosiła o podwiezienie. Co innego mogłem wymyślić? Byłem w takim szoku, myślałem, że to już koniec dla mnie, a tu proszę! Udało się!
— A ona naprawdę uwierzyła? Moja Tańka by mnie zjadła na śniadanie, jeszcze by mnie zmusiła, żebym ją z koleżanką poznał i urządziła przesłuchanie: w jakim dziale pracuje, czy jest zamężna i takie tam. No wiesz, jak to jest.
Ręce Olgi zacisnęły się w pięści. Mąż nie tylko ją oszukał, ale jeszcze chwalił się przed kumplem, jaki jest sprytny i jak łatwo przechytrzył głupią kobietę. Jak bardzo chciała wyrwać ten rejestrator, wrócić do domu i uderzyć go po głowie za zdradę. Jednak Olga nigdy nie była impulsywna. Miała poczucie własnej wartości i nie planowała wpadać w awantury.
— Nie, u nas zupełnie inne relacje. Olga ufa mi bardziej niż sobie samej. Przez lata nie zajrzała nawet raz do mojego telefonu. Myślałem, że jak się pobierzemy, zacznie, ale nie. Ufa mi i każdemu mojemu słowu.
Gawrił westchnął ciężko, jakby z żalem:
— Masz szczęście, kolego. Moja Tańka zazdrości mi o każdy słup. No i sama dobrze wiesz. Nawet o Olgę twoją trochę była zazdrosna.👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇
