— Dokąd mnie zabierasz? — zapytała zaniepokojona Ksenia.
— Zaraz się dowiesz — odpowiedział Nikita, nie odrywając wzroku od drogi.
Po przejechaniu około 100 kilometrów zatrzymał się. Wokół były tylko pola i żadnej żywej duszy poza nimi.
Z Nikitą byli razem przez dwa lata. Trudno sobie przypomnieć choć jeden spokojny dzień w ich związku. Może tylko podczas okresu „kwiatów i czekoladek”.
Wtedy pokazał się jako szarmancki dżentelmen, który doskonale zna się na sztuce zalotów. Obsypywał ją drogimi prezentami i komplementami. Jak w bajce. Z tym że z tragicznym zakończeniem.
Natalii Nikita nie spodobał się od samego początku. Ale przekonać Ksenię było niemożliwe. Zakochała się po uszy. Nic nie widziała i nie słyszała.
Za pierwszym razem, gdy podniósł na nią rękę, powinna była uciekać bez oglądania się za siebie. Ale ta głupia dziewczyna go usprawiedliwiła i wybaczyła. Przecież „to się więcej nie powtórzy”. Albo jeszcze lepiej: „On się zmieni”.
Oczywiście. W następnym życiu. Ale to też niepewne.
Ksenia znów wpadła do przyjaciółki zapłakana.

— Nie mogę już tak dalej. Chyba naprawdę sprawia mu przyjemność znęcanie się nade mną. Wyobraź sobie, wczoraj zrobił mi awanturę, bo był zazdrosny o kolegę z grupy, z którym tylko pisaliśmy wspólnie pracę zaliczeniową.
— Dokąd mnie zabierasz? — ponownie zapytała zaniepokojona Ksenia.
— Zaraz się dowiesz — odpowiedział Nikita.
Po przejechaniu około 100 kilometrów, zatrzymał się.
— Nie dziwię się — rzuciła krótko Natalia.
— Nie, Natalio. On zrobił taki cyrk, że teraz wstyd mi się pokazać na uczelni. Jak mam spojrzeć kolegom z grupy w oczy?
— A wiesz, dlaczego tak się zachowuje?
— Bo uważa mnie za swoją własność? — wyszeptała Ksenia.
— Cieszę się, że chociaż to zrozumiałaś. I jeszcze dlatego, że czuje się bezkarny. Wie, że tatuś załatwi wszystkie jego problemy. Takie są właśnie bananowe dzieci.
— Jakie?
— Oj, jakbyś nie wiedziała. Na pokaz mają wszystko, a jak się pojawią problemy, to lecą do rodziców, żeby wszystko załatwili.
Ksenia rozpłakała się jeszcze bardziej.
— No i czemu znowu płaczesz?
— Bo on nie da mi spokoju. Wczoraj powiedziałam, że z nim zrywam, a on wprost mi odpowiedział, że zrujnuje mi życie.
— Złóż zawiadomienie na policję. W czym problem? — zdziwiła się Natalia.
— Żartujesz? Tam już wszystko ma załatwione!
W głosie przyjaciółki słychać było rozpacz. Nikita rzeczywiście pochodził z bogatej rodziny. Jego ojciec miał dużą firmę i szerokie kontakty w mieście.
Cokolwiek synek by nie zrobił, tatuś zawsze był gotów go „wyciągnąć z kłopotów”. Kiedyś Nikita pobił się na uczelni. Gdyby to był ktoś inny, od razu zostałby wyrzucony. Ale jego sprawę po prostu zamieciono pod dywan.
Porozmawiano i sprawę zamknięto. A tego chłopaka uznano za winnego i wpisano to do jego akt. Można sobie wyobrazić, jak strasznie musiał się wtedy czuć.
Nikita był prowokatorem i chorobliwym zazdrośnikiem. Nie pozwalał Kseni zrobić ani kroku bez swojej zgody.
Po dwóch latach związku z nim z pewnej siebie dziewczyny stała się nieśmiałą owieczką, która bała się odezwać.

Ktoś zadzwonił do drzwi. Nietrudno się domyślić, kto to był.
— Jak długo mam jeszcze cię po mieście szukać? — zapytał gniewnie Nikita, odsuwając Natalię na bok.
Przyjaciółka próbowała go powstrzymać, ale to było na nic. Siła, ale rozumu brak!
— Wynoś się z mojego mieszkania! Nikt cię tu nie zapraszał!
— Zamknij się! Ksenia, pakuj się!
— Nie pójdę z tobą! — odpowiedziała Ksenia.
— Nie pytałem cię. Powiedziałem, że masz się spakować. Bez ciebie stąd nie wyjadę!
Tak, Nikita był bardzo natarczywy. Jego zachowanie denerwowało, ale nikogo już nie dziwiło.
— Zaraz wezwę policję, jeśli się nie wyniesiesz! Ręce precz od niej! — krzyknęła Natalia.
— Uspokój się, głupia! I tak nic mi nie zrobią! Tam już wszystko dawno załatwione!
Nikita odepchnął Natalię na bok. Następnie złapał Ksenię i dosłownie zaciągnął ją do wyjścia.
Opór był bezsensowny. Poza tym Ksenia starała się nie zwracać na siebie uwagi, nawet w takiej sytuacji.
Chodziło o to, że Natalia wynajmowała to mieszkanie i sąsiedzi już wcześniej skarżyli się na krzyki. Gdyby coś takiego powtórzyło się jeszcze raz, właścicielka bez żalu by ją wyrzuciła.
Nikita wsadził Ksenię do samochodu. Już po krótkiej chwili zorientowała się, że wyjechali poza granice miasta.
— Dokąd mnie zabierasz? — zapytała zaniepokojona Ksenia.
— Zaraz się dowiesz — odpowiedział Nikita, nie odrywając wzroku od drogi.
Po przejechaniu około 100 kilometrów, zatrzymał się. Wokół były tylko pola i ani jednej żywej duszy.
— Wysiadaj!
— W jakim sensie? — zapytała przerażona Ksenia.
— Wysiądź z samochodu, powiedziałem! — powiedział stanowczo Nikita i zaczął ją niemal wypychać.
Kseni nie pozostało nic innego, jak wykonać jego polecenie.
— Nikita, co to wszystko ma znaczyć?
Teraz mówiła do niego przez otwarte okno.
— Mówisz, że chcesz mnie rzucić? Nie. To mnie się nie rzuca. To ja rzucam ciebie. Zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Mam gdzieś, co się z tobą stanie. Arrivederci!
W tym momencie ruszył z piskiem opon i odjechał z zawrotną prędkością.

— Nikita, nieeeeeee! — krzyknęła Ksenia za nim.
Na początku pomyślała, że to jakiś okrutny żart. Może w ten sposób chciał ją „nauczyć rozumu”.
Już wcześniej miał dziwne i wulgarne zachowania, ale czegoś takiego nie zrobił nigdy.
Nie miała pojęcia, co robić dalej.
Ksenia stała pośrodku drogi. Samochody jeździły tam rzadko, bo ta trasa już od jakiegoś czasu nie była zbyt uczęszczana.
Nie miała zasięgu, nie mogła do nikogo zadzwonić. Rodzice nie zaczną jej szukać zbyt szybko — wyjechali na urlop i kontaktowali się z nią tylko co trzy dni.
Natalka… Pewnie teraz wariuje z niepokoju. Ale ja nie mam jak się z nią skontaktować. To jakiś koszmar.
On to wszystko zaplanował…
Ksenia wciąż nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Wydawało jej się, że to tylko złośliwy żart i zaraz po nią wróci. Że sumienie się w nim odezwie i zabierze ją z powrotem do miasta.
Ale jak może się odezwać coś, czego nigdy nie było?
Minęło pół godziny i Ksenia zrozumiała, że dalsze czekanie nie ma sensu. On nie wróci. Musi jakoś sama wydostać się z tej sytuacji.
„Głupia! Trzeba było coś wymyślić. Powiedzieć, że chcę do toalety. Wykombinować coś! Przecież przeczuwałam, że coś jest nie tak!”.
Szła i myślała, aż nagle tuż przed nią gwałtownie zahamował zupełnie obcy samochód.
— Hej, co ty tu robisz? — zapytała nieznajoma kobieta.
Rzeczywiście, zaczynało się już ściemniać i dziwne było, że młoda dziewczyna spaceruje samotnie po drodze o tej porze.
— Nie mogę wrócić do domu. A nawet nie powinnam…
W tym momencie Ksenia zaczęła płakać, a nieznajoma wysiadła z auta.
— Co się stało?
— Wszystko jest bardzo źle… — rozpłakała się Ksenia i opowiedziała nieznajomej swoją historię.

Powiedzieć, że była w szoku — to nic nie powiedzieć.
— Ale drań! No nic, wsiadaj do auta, jedziemy.
Nieznajoma otworzyła drzwi i zaprosiła Ksenię na miejsce pasażera.
— Dokąd? — zapytała z przerażeniem.
— Na pewno nie do tego drania. Do spokojnego miejsca.
Ksenia nie miała wielkiego wyboru. Jechać z nieznajomą osobą było przerażające, ale jeszcze straszniejsze było zostać samą na środku drogi w nocy.
— Mam na imię Lilia, a ty?
— Ksenia.
— Oj, Ksenia, aleś ty się wpakowała. Znam tego typa.
W tym momencie Lilia mocno ścisnęła kierownicę.
— Znasz go?
— Mieliśmy wspólnych znajomych, ale to nieważne. W każdym razie, lepiej żebyś na razie nie wracała do miasta. Zamieszkasz u mnie.
Ksenia rozumiała, że jej nowa znajoma miała całkowitą rację — powrót do miasta w ogóle nie wchodził w grę.
Lilia przywiozła ją do jakiegoś starego domu na obrzeżach miasta.
— Mieszkasz tu?
— Tak, tymczasowo. To moja działka.
Ksenia rozejrzała się. Domek rzeczywiście stał na uboczu, ale był w pełni wyposażony we wszystko, co potrzebne do życia.
— Nie uwierzysz, ale miałaś wielkie szczęście, że akurat mnie spotkałaś. Patrz.
W tym momencie Lilia podała Kseni legitymację.
— O wow, jesteś dziennikarką?
— Mało tego — przygotowuję materiał obciążający właśnie tego Nikitę. Myślisz, że tak po prostu się tu ukrywam?
Wtedy Ksenia przypomniała sobie, jak Nikita wspominał o jakiejś dziennikarce, która „węszy” wokół niego.
Już wtedy coś przeczuwała, ale nie miała odwagi powiedzieć ani słowa przeciwko. Teraz wszystko nabrało sensu.

Rzeczywiście, miała ogromne szczęście.
— W takim razie wiem, jak ci pomóc. Łap.
Ksenia wysłała jej folder z plikami. Przez dwa lata związku z Nikitą zebrała sporo kompromitujących materiałów. Ale wcześniej nie mogła nic z nimi zrobić — aż do teraz.
— Niesamowite! Ale fart! Dobra, sprawa praktycznie załatwiona!
Przez cały tydzień Ksenia nie mogła się z nikim kontaktować — dla własnego bezpieczeństwa. Rodzicom i Natalii przekazała wiadomość z telefonu Lilii, że na jakiś czas znika.
Dokładnie tydzień później, w jednej z największych redakcji miasta ukazał się głośny reportaż o Nikicie. Cała prawda wyszła na jaw. Historia Kseni zajmowała w nim nie ostatnie miejsce.
Media miały o czym opowiadać, jeśli chodzi o rozpuszczonego bananowego chłopczyka.
Nie trzeba dodawać, jakie problemy zaczęły się dla firmy jego ojca. Tym razem nie udało się „wybielić” synalka.
Za wszystkie dawne wybryki Nikitę czekał proces sądowy.
Ale historia się na tym nie skończyła. Po pewnym czasie Ksenia dostała SMS-a od byłego:
„Nie licz na to, że to koniec! Jeszcze się spotkamy!”
Lilia zapewniała ją, że nie ma się czego bać. Ten człowiek szybko nie wyjdzie na wolność. Ale Kseni nie dawało to spokoju. Po kimś takim jak Nikita można było spodziewać się wszystkiego.
Jednak lekcja życia była wyjątkowo jasna:
Nie szukaj usprawiedliwienia dla przemocy. To utopia.

Po prostu niewiarygodne… „Pięknie dałam nauczkę byłemu.”….
— Dokąd mnie zabierasz? — zapytała zaniepokojona Ksenia.
— Zaraz się dowiesz — odpowiedział Nikita, nie odrywając wzroku od drogi.
Po przejechaniu około 100 kilometrów zatrzymał się. Wokół były tylko pola i żadnej żywej duszy poza nimi.
Z Nikitą byli razem przez dwa lata. Trudno sobie przypomnieć choć jeden spokojny dzień w ich związku. Może tylko podczas okresu „kwiatów i czekoladek”.
Wtedy pokazał się jako szarmancki dżentelmen, który doskonale zna się na sztuce zalotów. Obsypywał ją drogimi prezentami i komplementami. Jak w bajce. Z tym że z tragicznym zakończeniem.
Natalii Nikita nie spodobał się od samego początku. Ale przekonać Ksenię było niemożliwe. Zakochała się po uszy. Nic nie widziała i nie słyszała.
Za pierwszym razem, gdy podniósł na nią rękę, powinna była uciekać bez oglądania się za siebie. Ale ta głupia dziewczyna go usprawiedliwiła i wybaczyła. Przecież „to się więcej nie powtórzy”. Albo jeszcze lepiej: „On się zmieni”.
Oczywiście. W następnym życiu. Ale to też niepewne.
Ksenia znów wpadła do przyjaciółki zapłakana.
— Nie mogę już tak dalej. Chyba naprawdę sprawia mu przyjemność znęcanie się nade mną. Wyobraź sobie, wczoraj zrobił mi awanturę, bo był zazdrosny o kolegę z grupy, z którym tylko pisaliśmy wspólnie pracę zaliczeniową.
— Dokąd mnie zabierasz? — ponownie zapytała zaniepokojona Ksenia.
— Zaraz się dowiesz — odpowiedział Nikita.
Po przejechaniu około 100 kilometrów, zatrzymał się.
— Nie dziwię się — rzuciła krótko Natalia.
— Nie, Natalio. On zrobił taki cyrk, że teraz wstyd mi się pokazać na uczelni. Jak mam spojrzeć kolegom z grupy w oczy?
— A wiesz, dlaczego tak się zachowuje?
— Bo uważa mnie za swoją własność? — wyszeptała Ksenia.
— Cieszę się, że chociaż to zrozumiałaś. I jeszcze dlatego, że czuje się bezkarny. Wie, że tatuś załatwi wszystkie jego problemy. Takie są właśnie bananowe dzieci.
— Jakie?
— Oj, jakbyś nie wiedziała. Na pokaz mają wszystko, a jak się pojawią problemy, to lecą do rodziców, żeby wszystko załatwili.
Ksenia rozpłakała się jeszcze bardziej.
— No i czemu znowu płaczesz?
— Bo on nie da mi spokoju. Wczoraj powiedziałam, że z nim zrywam, a on wprost mi odpowiedział, że zrujnuje mi życie.
— Złóż zawiadomienie na policję. W czym problem? — zdziwiła się Natalia.
— Żartujesz? Tam już wszystko ma załatwione!
W głosie przyjaciółki słychać było rozpacz. Nikita rzeczywiście pochodził z bogatej rodziny. Jego ojciec miał dużą firmę i szerokie kontakty w mieście.
Cokolwiek synek by nie zrobił, tatuś zawsze był gotów go „wyciągnąć z kłopotów”. Kiedyś Nikita pobił się na uczelni. Gdyby to był ktoś inny, od razu zostałby wyrzucony. Ale jego sprawę po prostu zamieciono pod dywan.👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇
