Drogie mamy, czy zdarzyło wam się kiedyś lecieć samolotem z małym dzieckiem? Jak sobie poradziłyście, spotkałyście się z krytyką?
Mężczyzna w samolocie zaczął krzyczeć na moje roczne dziecko: ale w tym momencie wydarzyło się coś niespodziewanego
Niedawno przeżyłam sytuację, o której wciąż nie mogę zapomnieć. Leciałyśmy razem z moją małą córeczką. Jest bardzo spokojna, prawie nie płacze, zawsze zachowuje się cicho i grzecznie. W samolocie było podobnie — żadnych histerii, jedynie lekki śmiech i ciekawość wobec tego, co się działo wokół. A jednak, jak się okazało, nawet to potrafi kogoś zirytować.

Moim sąsiadem był mężczyzna około sześćdziesiątki. Od pierwszych minut lotu ostentacyjnie wzdychał, mruczał coś pod nosem, krzywił się, jakby przeszkadzała mu już sama nasza obecność.
Starałam się nie zwracać uwagi — każdy ma swoje dziwactwa. Ale w pewnej chwili moja córeczka zaśmiała się, bawiąc się na moich kolanach, i wtedy on nagle się odwrócił:
— Zamknijcie to potworzysko!
Zamarłam. Nigdy w życiu nie usłyszałam takich słów o moim dziecku. Mężczyzna ciągnął dalej:

— Mam was wszystkich dość! Ciągle wozicie dzieci samolotami i przeszkadzacie normalnym ludziom odpoczywać!
— Ale ona tylko się śmieje — odpowiedziałam z trudem. — Dlaczego nie przeszkadzają wam ludzie obok, którzy rozmawiają przez całą drogę? Czym zawiniła moja córka?
— Lepiej pilnuj swojego dziecka! — warknął. W tamtym momencie byłam bliska łez. Było mi tak przykro i za moją córeczkę, i za siebie.

Ale wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego…
Mężczyzna w samolocie zaczął krzyczeć na moje roczne dziecko: ale w tym momencie wydarzyło się coś niespodziewanego
Córeczka, wciąż się bawiąc, odwróciła się w stronę mężczyzny… i zwymiotowała prosto na jego drogi garnitur. Dopiero co wypite mleko okazało się dla niego pewnego rodzaju odpowiedzią.

Nie powstrzymałam się i patrząc na niego powiedziałam:
— Wygląda na to, że mojej córce też pan się nie spodobał. Toaleta jest w tamtą stronę.
Wyskoczył z miejsca, krzycząc oburzony, i poszedł do toalety czyścić marynarkę. A ja siedziałam z córeczką i uśmiechałam się — bo czasem sprawiedliwość przychodzi dokładnie wtedy, gdy najmniej się jej spodziewasz.

Mężczyzna w samolocie zaczął krzyczeć na moje roczne dziecko: ale w tym momencie wydarzyło się coś niespodziewanego…
Drogie mamy, czy zdarzyło wam się kiedyś lecieć samolotem z małym dzieckiem? Jak sobie poradziłyście, spotkałyście się z krytyką?
Mężczyzna w samolocie zaczął krzyczeć na moje roczne dziecko: ale w tym momencie wydarzyło się coś niespodziewanego
Niedawno przeżyłam sytuację, o której wciąż nie mogę zapomnieć. Leciałyśmy razem z moją małą córeczką. Jest bardzo spokojna, prawie nie płacze, zawsze zachowuje się cicho i grzecznie. W samolocie było podobnie — żadnych histerii, jedynie lekki śmiech i ciekawość wobec tego, co się działo wokół. A jednak, jak się okazało, nawet to potrafi kogoś zirytować.
Moim sąsiadem był mężczyzna około sześćdziesiątki. Od pierwszych minut lotu ostentacyjnie wzdychał, mruczał coś pod nosem, krzywił się, jakby przeszkadzała mu już sama nasza obecność.
Starałam się nie zwracać uwagi — każdy ma swoje dziwactwa. Ale w pewnej chwili moja córeczka zaśmiała się, bawiąc się na moich kolanach, i wtedy on nagle się odwrócił:
— Zamknijcie to potworzysko!
Zamarłam. Nigdy w życiu nie usłyszałam takich słów o moim dziecku. Mężczyzna ciągnął dalej:
— Mam was wszystkich dość! Ciągle wozicie dzieci samolotami i przeszkadzacie normalnym ludziom odpoczywać!
— Ale ona tylko się śmieje — odpowiedziałam z trudem. — Dlaczego nie przeszkadzają wam ludzie obok, którzy rozmawiają przez całą drogę? Czym zawiniła moja córka?
— Lepiej pilnuj swojego dziecka! — warknął. W tamtym momencie byłam bliska łez. Było mi tak przykro i za moją córeczkę, i za siebie.
Ale wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego……👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇
