Hańba na weselu… Swieta i Denis sami planowali koncepcję swojego wesela. Wybrali idealne miejsce, piękną datę i zaprosili wielu gości oraz krewnych. Swietłana była idealistką i chciała mieć najlepszą uroczystość, a narzeczony się z nią nie sprzeczał.
— Znając twoją matkę i jej impulsywny charakter, nie chcę, żeby brała udział w przygotowaniach do naszego wesela — rozmyślała Swieta. — Na pewno coś wymyśli i taka pomoc tylko nas drożej kosztować będzie.
Denis czuł się trochę urażony takimi słowami od swojej narzeczonej, choć w wielu kwestiach miała rację. Luba Pietrowną rzeczywiście była osobą wyrazistą i aktywną, więc ciągle wtrącała się ze swoimi pomysłami do młodych. Proponowała Swietłanie zakup krótkiej sukienki z odkrytymi ramionami, ale dziewczyna wolała klasykę. Potem Luba uważała za normalne, żeby urządzić przyjęcie na wiejskiej działce, co wywołało u Swietłany nerwowy tik. Denis doskonale rozumiał, że między żoną a matką nie będzie szczególnej przyjaźni, więc nawet nie próbował nic zmieniać.

— Dobrze już, niech wesele będzie takie, jak chcesz — zgadzał się Denis. — Według słów rodziców na ich weselu zbierała się cała wieś, w której wtedy mieszkali.
— Kiedyś tak było: zbierało się tłum gości, bawiło tydzień i organizowało wielkie widowiska — mówiła Swietłana. — U nas będzie święto w europejskim stylu. Chcę, żeby wszystko było godne, eleganckie i piękne.
Denis nie przywiązywał tak dużej wagi do samego wesela i myślał raczej o codziennych problemach. Mieli do zrobienia remont w niedawno kupionym mieszkaniu i chcieli w najbliższym czasie wyjechać za granicę nad morze. Mężczyzna nie przywiązywał też szczególnego znaczenia do znaków i przesądów.

— Z tego co wiem, mama przygotowuje na wesele jakiś niespodziankę, ale nie znam szczegółów — opowiadał narzeczonej. — Trochę dziwnie to sugerowała, więc nic nie zrozumiałem.
— Wydaje mi się, że już można się zacząć bać — od razu się zaniepokoiła Swietłana. — Muszę sama dowiedzieć się szczegółów tej możliwej katastrofy.
Dziewczyna próbowała wypytać teściową, ale ta nie przyznawała się i intrygowała przyszłą synową.
— Wybraliście wspaniałą datę na wesele, to naprawdę trafienie w dziesiątkę — mówiła tajemniczo. — Ech, kiedyś były czasy, trzydzieści lat temu o tej porze też byłam panną młodą.
Swieta miała wiele trosk i problemów do rozwiązania, więc nie chciała się specjalnie zagłębiać w zagadki przyszłej teściowej. Przypuszczała, że Luba Pietrowną spróbuje zaśpiewać piosenkę lub wygłosić patetyczny toast, dlatego wcześniej omówiła ten moment z prowadzącym wesele. W przypadku ewidentnie nieprzyjemnej sceny miał on przejąć inicjatywę i skierować uwagę gości na inne sprawy. Na wszelki wypadek Swieta nawet przewidziała możliwość, że teściowa zaprosi gości, o których Denis i ona nie wiedzieli. W takim wypadku personel musiałby przynieść dodatkowe krzesła i sztućce. Jednak podczas przygotowań Swieta nie była w stanie ocenić pełnej skali tragedii, którą Luba wymyśliła jako niespodziankę.
— Co to jest? — próbowała nie płakać, widząc przyszłą teściową w sukni ślubnej z odkrytymi ramionami i welonem sięgającym ziemi.
— To nasza niespodzianka — dumnie kręciła się Luba Pietrowną, która właśnie wysiadła z samochodu. — Tak się złożyło, że dokładnie trzydzieści lat temu tego dnia ja i Aleksiej wzięliśmy ślub. Dziś jest nasza rocznica!
— I to pięknie, ale po co ten strój i ta wyraźna prowokacja? — nie rozumiała dziewczyna.
— To znaczy, że dzisiaj świętujemy nie tylko wasze wesele, ale i naszą rocznicę, więc postanowiłam jeszcze raz założyć strój panny młodej — mówiła zadowolona Luba.

Swietłana miała niemal nerwowy zryw i właściwie zapomniała o powodach zwołania gości i planach na ten dzień. Gdy Luba kręciła się przed gośćmi, a cichy Aleksiej niezgrabnie dreptał obok niej, rodzice i przyjaciółki Swiety próbowali ją uspokoić.
— Nie zamierzam się z tym pogodzić i przeżywać tej hańby — mówiła do Denisa. — Twoja matka zrobiła prawdziwy cyrk tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę.
— Co chcesz, żebym zrobił? — nie rozumiał Denis. — Naprawdę nie wiedziałem o takim wybryku rodziców i całkowicie zapomniałem o ich rocznicy.
— Na razie jest tu tylko część gości i póki ta hańba nie zalała całego miejsca, niech Luba Pietrowną po prostu się normalnie ubierze — przez zęby mówiła Swieta.
— Już próbowałem z nią rozmawiać i powiedziałem ojcu o moim niezadowoleniu — mówił Denis. — Ale matka uważa, że dziś jest też jej święto, więc ona też jest „panną młodą”.
To, co działo się dalej, przypominało jasełka, z których Swieta marzyła, by jak najszybciej uciec. Wszyscy obecni na weselu rzucali młodej parze po kilka słów i próbowali dowiedzieć się historii rodziców pana młodego. Luba Pietrowną chętnie opowiadała, żartowała, tańczyła i przyciągała do siebie uwagę. Nawet po ogłoszonym przez wodzireja pierwszym tańcu młodej pary, Luba wyciągnęła męża na środek sali.
— Macie jeszcze całe życie przed sobą i wiele wspólnych tańców, a my dziś gramy drugie wesele, a trzeciego może już nie być — odpowiedziała na niezadowolenie Swiety.
— Jeśli kiedyś zapytasz, dlaczego uważam twoją rodzinę za nieadekwatną, po prostu przypomnij sobie ten dzień — szepnęła Swieta do ucha narzeczonemu. — Włożyliśmy tyle czasu i pieniędzy w organizację idealnego wesela, nie po to, żeby twoja nieadekwatna mamusia wszystko nam zepsuła.
— Traktuj to z humorem — próbował załagodzić sytuację Denis. — Nie bierz wszystkiego tak poważnie.

— Wszyscy nasi znajomi i współpracownicy patrzą na nas krzywo, a za plecami na pewno będą omawiać zachowanie twoich rodziców — nie mogła się uspokoić Swieta. — Nawet na zdjęciach ślubnych będzie bardziej widoczna twoja nieadekwatna matka niż my z tobą.
Denis rozumiał niezadowolenie Swiety, ale nic nie mógł zrobić. Próbował utemperować matkę, ale ona tylko się bardziej nakręcała i uważała się za główną gwiazdę imprezy.
— Tak więc, dość tego cyrku — mówiła Swieta do teściowej, wyprowadzając ją do innego pokoju. — Większość wesela już zepsułyście, cały scenariusz padł, a goście uważają nas za wariatów.
— Nie moja wina, że wasi nudni znajomi nie mają poczucia humoru — ripostowała Luba Pietrowną. — Wydaje mi się, że wszystko idzie dobrze, a gdyby na tym weselu nie było drugiej panny młodej, byłoby nudno.
— Albo teraz się ogarniasz i zachowujesz normalnie do końca wieczoru, albo wymyślasz powód, żeby natychmiast iść do domu — zdecydowanie mówiła Swieta.
— Więc wyrzucasz rodziców swojego męża z imprezy? — wyraźnie nastawiona do konfliktu była Luba Pietrowną.

— Powiedziałam wszystko, dalej decydujcie sami — oznajmiła Swieta i szybko wróciła do sali bankietowej.
Pietrowna początkowo planowała się obrazić i nawet głośno zatrzasnąć drzwi na pożegnanie, ale potem zmieniła zdanie i została. Nie zmieniła też stroju, co ostatecznie doprowadziło synową do nerwowego załamania. Swieta poprosiła prowadzącego, by przedwcześnie przyniósł tort, potem razem z Denisem podziękowali gościom, dając do zrozumienia, że przyjęcie się kończy. Jednak Love Pietrowna miała inne plany i zaprosiła wszystkich krewnych, by przenieśli się do nich na dalsze świętowanie rocznicy. Część się zgodziła i taksówkami pojechali do Aleksego i Love na kontynuację bankietu.
Swietlana była wściekła, zabroniła teściowej pojawiać się nawet na progu ich domu i ostrzegła męża, że jego rodzina nie będzie miała dostępu do ich dzieci w przyszłości. Denis milczał, bo nie bardzo wiedział, jak się zachować i co powiedzieć w takiej sytuacji. Formalnie Swieta miała rację, a on sam nie wiedział, co by zrobił na jej miejscu.
Z drugiej strony, mimo wszystkich ekscentryczności i nieprzewidywalnych wybryków, Luba była jego matką, więc mężczyzna musiał lawirować między żoną a rodziną, nie dopuszczając ich do wspólnego przebywania na jednym terenie dla bezpieczeństwa wszystkich.

Hańba na weselu… Swieta i Denis sami planowali koncepcję swojego wesela. Wybrali idealne miejsce, piękną datę i zaprosili wielu gości oraz krewnych. Swietłana była idealistką i chciała mieć najlepszą uroczystość, a narzeczony się z nią nie sprzeczał.
— Znając twoją matkę i jej impulsywny charakter, nie chcę, żeby brała udział w przygotowaniach do naszego wesela — rozmyślała Swieta. — Na pewno coś wymyśli i taka pomoc tylko nas drożej kosztować będzie.
Denis czuł się trochę urażony takimi słowami od swojej narzeczonej, choć w wielu kwestiach miała rację. Luba Pietrowną rzeczywiście była osobą wyrazistą i aktywną, więc ciągle wtrącała się ze swoimi pomysłami do młodych. Proponowała Swietłanie zakup krótkiej sukienki z odkrytymi ramionami, ale dziewczyna wolała klasykę. Potem Luba uważała za normalne, żeby urządzić przyjęcie na wiejskiej działce, co wywołało u Swietłany nerwowy tik. Denis doskonale rozumiał, że między żoną a matką nie będzie szczególnej przyjaźni, więc nawet nie próbował nic zmieniać.
— Dobrze już, niech wesele będzie takie, jak chcesz — zgadzał się Denis. — Według słów rodziców na ich weselu zbierała się cała wieś, w której wtedy mieszkali.
— Kiedyś tak było: zbierało się tłum gości, bawiło tydzień i organizowało wielkie widowiska — mówiła Swietłana. — U nas będzie święto w europejskim stylu. Chcę, żeby wszystko było godne, eleganckie i piękne.
Denis nie przywiązywał tak dużej wagi do samego wesela i myślał raczej o codziennych problemach. Mieli do zrobienia remont w niedawno kupionym mieszkaniu i chcieli w najbliższym czasie wyjechać za granicę nad morze. Mężczyzna nie przywiązywał też szczególnego znaczenia do znaków i przesądów.
— Z tego co wiem, mama przygotowuje na wesele jakiś niespodziankę, ale nie znam szczegółów — opowiadał narzeczonej. — Trochę dziwnie to sugerowała, więc nic nie zrozumiałem.
— Wydaje mi się, że już można się zacząć bać — od razu się zaniepokoiła Swietłana. — Muszę sama dowiedzieć się szczegółów tej możliwej katastrofy.
Dziewczyna próbowała wypytać teściową, ale ta nie przyznawała się i intrygowała przyszłą synową.
— Wybraliście wspaniałą datę na wesele, to naprawdę trafienie w dziesiątkę — mówiła tajemniczo. — Ech, kiedyś były czasy, trzydzieści lat temu o tej porze też byłam panną młodą.
Swieta miała wiele trosk i problemów do rozwiązania, więc nie chciała się specjalnie zagłębiać w zagadki przyszłej teściowej. Przypuszczała, że Luba Pietrowną spróbuje zaśpiewać piosenkę lub wygłosić patetyczny toast, dlatego wcześniej omówiła ten moment z prowadzącym wesele. W przypadku ewidentnie nieprzyjemnej sceny miał on przejąć inicjatywę i skierować uwagę gości na inne sprawy. Na wszelki wypadek Swieta nawet przewidziała możliwość, że teściowa zaprosi gości, o których Denis i ona nie wiedzieli. W takim wypadku personel musiałby przynieść dodatkowe krzesła i sztućce. Jednak podczas przygotowań Swieta nie była w stanie ocenić pełnej skali tragedii, którą Luba wymyśliła jako niespodziankę.👇👇 Kontynuacja w pierwszym komentarzu pod zdjęciem 👇👇👇
